Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 17 lutego 2017

Słowik - Kristin Hannah - recenzja

"Słowik" to genialna powieść autorstwa Kristin Hannah. Autorka jest wielokrotnie nagradzaną i bestsellerową pisarką, która zdobyła wiele nagród, m.in. Złotego Serca, Maggie, i nagroda 1996 National Reader's Choice. Na swoim koncie ma wiele książek, jednak dopiero ta książka zwróciła ogromną uwagę czytelników.

Jest to powieść historyczna opowiadająca o życiu podczas II wojny światowej. Na początku, sam motyw wojny może zniechęcić do przeczytania, lecz po pierwszym, krótkim rozdziale okazuje się być intrygującą opowieścią.

Bohaterkami "Słowika" są dwie, zupełnie różniące się od siebie siostry. Starsza, Vianne, to spokojna osoba z uporządkowanym życiem. Ma męża i małą córeczkę, których kocha ponad życie. Nie dopuszcza do siebie myśli, że cokolwiek mogłoby popsuć jej szczęście. Młodsza z sióstr, Isabelle, jest zbuntowaną, młodą kobietą, która czuje się całkowicie odrzucona przez swoją rodzinę. Gdy wybucha wojna, impulsywna bohaterka przyłącza się do ruchu oporu, próbując jakoś przyczynić się do odzyskania niepodległości kraju. Niestety te działania, ściągają na jej rodzinę śmiertelne niebezpieczeństwo.

Podczas wojny każda z sióstr musi poradzić sobie z nowymi niebezpieczeństwami. Vianne, opuszczona przez zmobilizowanego do wojska męża musi przyjąć do swego domu wroga. Postanawia także pomóc żydowskim dzieciom, lecz zbytnio nie angażować się w dalsze działania. Isabelle natomiast, wraz ze swoim ruchem oporu stwarza siatkę przerzutów brytyjskich lotników, którzy zostali zestrzeleni w wojnie powietrznej na pomoc Francji. Obie siostry przeżywają wewnętrzną metamorfozę i odkrywają nieznane dotąd cechy charakteru.

Powieść inspirowana jest życiorysem bojowniczki ruchu oporu, Andrée de Jongh. Autorka zawarła w tej książce wszystkie informacje o codziennym życiu kobiet podczas wojny. Przedstawiła trud zdobywania pożywienia oraz ciągły strach o swoich najbliższych.

Często te kobiety musiały wykazać niezwykłą odwagę aby przejść na drugą stronę ulicy lub wyjrzeć przez okno. Dużo pozycji literackich skupia się na walkach na froncie oraz okrutnym życiu w obozach. Kristin Hannah kieruje naszą uwagę w kierunku matek, żon i dzieci, których czyny nie zawsze są doceniane. Ciekawe w tej książce jest przeplatanie opowieści o Vianne i Isabelle z opowieścią jednej z sióstr wiele lat po wojnie. Tożsamość tej siostry do końca książki jest ukrywana i wbrew wszelkim domysłom zostaje ujawniona. Jest to ciekawy zabieg, dzięki któremu powieść zostaje urozmaicona. Powieść zawiera także wiele sentencji, dających do myślenia.

Książka skradła moje serce i osobiście nie mogę się doczekać ekranizacji. Pokazała mi wojnę z zupełnie innej strony w oryginalnym wydaniu. Jeszcze nigdy tak szybko nie przeczytałam tak grubej i wartościowej książki w parę dni. Osobiście zachęcam wszystkich do zapoznania się z tą wyśmienitą lekturą. Urozmaica nasze wiadomości na temat wojny i pozwala lepiej zrozumieć jej istotę, czym tak naprawdę była. Szczególną zachętę kieruje do osób, które tak jak ja, są znudzone tym tematem. Dzięki Hannah ożywiło się moje zainteresowanie tym tematem.

"Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy"


Agnieszka, lat 16


Książa wydana przez Wydawnictwo Świat Książki


czwartek, 16 lutego 2017

Muza - Jessie Burton - recenzja

Miałam już przyjemność zapoznać się z twórczością Jessie Burton. Bardzo podobała mi się "Miniaturzystka". Teraz nadszedł czas na najnowszą powieść, czyli "Muzę", która moim zdaniem jest genialna.

Czego dotyczy? To historia tajemniczego obrazu, który został namalowany przez słynnego hiszpańskiego malarza w latach 30. XX wieku, a zaginął w czasie II wojny światowej. W 1967 roku dzieło trafia do renomowanej londyńskiej galerii, czym wzbudza niemałe poruszenie wśród marszandów. Przez przypadek stenotypistka (Odelle Bastien) wpada na trop bardzo intrygującej zagadki sprzed trzydziestu lat. Jeszcze nie wie, że jest bliska odkrycia sekretu, którego ujawnienie wywołałoby wielką burzę w świecie sztuki..

Ostatnio przychodzi mi z trudem znalezienie takiej książki, od której nie mogłabym się oderwać i która byłaby tak dobra, że zepchnęłaby moje obowiązki na dalszy plan. Tym razem udało się. "Muza" pochłonęła mnie bez reszty, a zeszły wieczór uznaję za jeden z najlepszych pod względem spędzania czasu z lekturą. Uwielbiam wciągające, intrygujące historie, które z każdą stroną odkrywają coraz więcej. Taka właśnie jest najnowsza powieść Jessie Burton. Daję jej ogromnego plusa.

Bohaterowie również są bardzo ciekawi. Każdy z nich jest inny, każdy z nich jest wyjątkowy, ale los niesamowicie potrafi ich połączyć za sprawą jednego obrazu i to nawet na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zdecydowaną faworytką wśród postaci jest dla mnie Teresa. Ta postać jest najciekawsza i najbardziej tajemnicza. Oczywiście, pozostali również są warci uwagi. Olivia ze swoim niebywałym talentem malarskim. Izaak, o którym nie można powiedzieć, żeby był nudny. Jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych bohaterów tej powieści. Odelle także da się polubić. Poza tym to właśnie dzięki niej możemy poznać tę fantastyczną historię.

Ponadto jest to piękne przedstawienie emocji związanych ze sztuką i nie tylko z nią. Widać tutaj złość, miłość, przyjaźń, nienawiść. Wyczuwa się wszechobecną atmosferę jakiegoś tajemniczego wydarzenia, które niewątpliwie rzutuje na teraźniejszość. To powieść, która ukazuje potęgę ludzkiego umysłu jako narzędzia do tworzenia wspaniałych wizualizacji własnej wyobraźni.

Fabuła "Muzy" jest bardzo dobrze przemyślana, co zasługuje na kolejny plus. Uwielbiam książki, które potrafią zaciekawić już od pierwszych stron. Ta zdecydowanie do takich należy. Ponadto jest napisana w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją szybko za sprawą niesamowitej historii, jaką przedstawia, a także stylu autorki, który z pewnością będzie odpowiadał wielu czytelnikom.

Najnowsza powieść Jessie Burton to wspaniała lektura, która wciąga bez reszty. To opowieść o tajemnicach, intrygach i strzeżeniu prawdy. Do tego jest to duży zastrzyk emocji. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak, jak i mnie. "Muza" Jessie Burton trafia na moją półkę jako kolejna ulubiona powieść. Gorąco polecam ją wszystkim tym, którym spodobała się "Miniaturzystka". Warto, aby sięgnęły po nią te osoby, które gustują w historiach ze sztuką w tle, a także wszyscy ci, którzy chcieliby przeczytać niesłychanie wciągającą, pełną sekretów książkę, która na pewno nie pozostanie Wam obojętna.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Literackie

środa, 15 lutego 2017

Bramy Światłości. Tom I - Maja Lidia Kossakowska - recenzja

Uwielbiam cykl „Zastępów Anielskich” autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej. Kiedy przeczytałam „Siewcę Wiatru”, byłam zachwycona i nie mogłam dopuścić, by pozostałe tomy mnie ominęły. Po dłuższej przerwie wracają moi ulubieni niebiańscy (i nie tylko) bohaterowie, dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po pierwszy tom „Bram Światłości”.
„Pan odszedł i serce świata przestało bić. Królestwo, oparte na solidnej podstawie niebiańskiej hierarchii musi trwać.”
Anioł Zagłady, czyli Daimon Frey, odzyskuje szacunek, choć nadal nie jest darzony zbytnią sympatią. Tym razem zostaje wyznaczony na przywódcę wyprawy, której celem jest sprawdzenie, czy rzeczywiście w Sferach Poza Czasem przebywa Pan, czy też jest to pułapka złych mocy. Sensacyjną wiadomość o rzekomej obecności Boga przynosi Panu Tajemnic Sereda. To Świetlista, która podróżuje, odkrywa nowe miejsca, a także sporządza mapy. Na skrzydlatych czekają wszelakie niebezpieczeństwa w trakcie misji…

Co tu dużo pisać. Bardzo przyjemnie było wrócić do jednych z moich ulubionych bohaterów zwłaszcza, że są nietypowi. Anioły tak bardzo zbliżone do ludzi. To nie miłe, uprzejme i wspaniałe boskie stworzenia. Często przeklinają, złoszczą się, są bardziej ludzcy niż gdziekolwiek indziej. Mają także nietuzinkowe poczucie humoru. Szczególnie spodobał mi się jeden fragment:

„Ucztując tutaj, Frey czuł się tak, jakby został połknięty przez Lewiatana, który nażarł się rzeźb, klejnotów i bardzo brzydkich mebli.”
I właśnie za to tak lubię ten cykl. Za nietypowość. Za humor. I wiele innych.

Do tego nie można zapominać o genialnej strukturze samego Nieba, Piekła, Limbo. To wszystko jest tak niesamowite, że po prostu trzeba przeczytać tę, jak i pozostałe tomy cyklu. Autorka przez cały czas pobudza naszą wyobraźnię, przez co nie sposób oderwać się od lektury. Dodatkowo książka napisana jest takim stylem, że czyta się ją ekspresowo, co według mnie również należy uznać za kolejną zaletę tej powieści.

Co do samych „Bram Światłości” trudno mi napisać, czy podobają mi się bardziej niż „Siewca wiatru”, czy na równi, ale z pewnością jest to książka, która zdecydowanie w większym stopniu przypadła mi do gustu, niż „Zbieracz Burz”. Oczywiście, nie mogę się doczekać następnego tomu. Tym bardziej, że zakończenie tego jest takie, a nie inne.

Ten tom „Zastępów Anielskich”, jak i wszystkie poprzednie części, gorąco polecam fanom fantastyki, zwłaszcza tym, którzy poszukują czegoś dość oryginalnego, może lekko kontrowersyjnego. Jest to też obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy poprzednie książki cyklu mają już za sobą.


Merry


Książka wydana przez


wtorek, 14 lutego 2017

To, co najważniejsze - Samantha Young - recenzja

W ciągu roku szkolnego, jak wszyscy wiemy nie ma za dużo czasu na czytanie książek. Na szczęście w ciągu dwóch tygodni zimowych ferii, można nadrobić „książkowe zaległości”. Jedna z książek przeczytanych przeze mnie w przerwie od szkoły, to książka pt."To, co najważniejsze". Autorką powieści jest Samantha Young, w której dorobku znajdziemy również serię „On Dublin Street”. Nazwisko Samanthy Young często trafia na listy bestsellerów „New York Timesa” i „USA Today”.

„To, co najważniejsze” to powieść obyczajowa, otwierająca serię pt. "Hart''s Boardwalk". Pisana jest z perspektywy Jessiki i Coopera – głównych bohaterów powieści

Jessica Huntington to młoda lekarka, która pracuje w więzieniu dla kobiet. Ma bardzo pokręcone życie uczuciowe… Jednak pewnego dnia w książce pochodzącej z więziennej biblioteki znajduje listy miłosne, która pisała jedna z osadzonych kobiet. Zmarła zanim zdążyła je wysłać. Jessica postanawia odnaleźć adresata listów. W czasie swojego urlopu udaje się do nadmorskiego miasteczka – Hartwell. Jeszcze nie wie, że wizyta tam całkowicie odmieni jej życie.

Cooper jest właścicielem baru przy promenadzie w Hartwell. Niedawno rozwiódł się ze swoją żoną. Ma powodzenie u kobiet, jednakże na razie nie zamierza wiązać się na stałe.

Jessica zaraz po przyjeździe zaprzyjaźnia się z właścicielką hotelu, w którym się zatrzymała. Poznaje też wielu miejscowych, w tym Coopera. Oboje wiedzą, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Zakochują się w sobie. W końcu decydują się na poważny związek. Jess postanawia zmienić swoje życie. Rzuca pracę w więzieniu i przeprowadza się do Hartwell. Kiedy wszystko w jej życiu zaczyna się układać pojawia się ktoś kto chcąc osiągnąć swoje cele, zaczyna szantażować dziewczynę. Jessica nie chcąc wyjawić sekretów z przeszłości, więc postanawia zerwać ze swoim ukochanym. Czy Cooper będzie walczył o miłość swojego życia? Czy Jessica wyjawi mu swój mroczny sekret?

Autorka podejmuje tu kwestie bardzo ważne w życiu każdego człowieka, takie jak: wzajemne zaufanie, miłość, zdrada, samotność.

Powieść czyta się dość dobrze i szybko. Jednakże momentami jest trochę nużąca. Wątek z listami jest tylko małą częścią całości, co mnie trochę rozczarowało. Niektóre problemy ciągną się i ciągną. Postać głównej bohaterki z każdą stroną coraz bardziej denerwuje. Wolała zerwać z miłością swojego życia, żeby nie wyjawić swojego sekretu. W sumie Cooper też nie był z nią do końca szczery w sprawach dotyczących jego poprzedniego związku. Takie zachowanie zakrawa bardziej na parę zakochanych nastolatków, niż na trzydziestoparoletnich, doświadczonych ludzi. Myślę, że dialog jest bardzo ważny. Według bohaterów – nie za bardzo.

W ciągu trzech tygodni urlopu Jessica znalazła sobie mnóstwo nowych przyjaciół, znalazła miłość swojego życia, postanowiła rzucić pracę i przeprowadzić się do Hartwell - według mnie jest to bardzo mało realistyczne.

Hmm.. Spodziewałam się czegoś lepszego, jednak nie żałuję, że przeczytałam tę powieść. Myślę, że warto ją przeczytać, by wyrobić sobie własne zdanie o postępowaniu Coopera i Jessic. Jednak mam mieszane uczucia i wątpię, że sięgnę po kolejne tomy serii. Książka adresowana jest raczej do starszej młodzieży i dorosłych.

Weronika, 17 lat


Książka wydana przez




poniedziałek, 13 lutego 2017

Gryf. Pałacyk Michla, Żytnia, Wola - Jarosław Wróblewski - recenzja

Książka o generale Januszu Brochwiczu-Lewińskim "Gryfie" zwraca uwagę czytelnika zaraz po wzięciu jej do rąk - ten sporych rozmiarów tom wypełnia ogromna ilość materiałów dotyczących życia byłego powstańca warszawskiego. Liczne zdjęcia ukazują rodziców i dzieciństwo, lata nauki i działalności w organizacjach o charakterze patriotycznym, okres walki przeciw okupantom oraz losy powojenne, aż po powrót do Polski. Całość wzbogacają kopie dokumentów, map, schematów struktur organizacyjnych, materiałów propagandowych, piosenek wykonywanych w tamtym czasie. Dzięki temu można poznać tło epoki, ducha młodego pokolenia, atmosferę czasów.

Uwagę zwracają fragmenty poświęcone rodzinnym korzeniom Janusza Brochwicza, wiedzy, wartościom i zasadom wyniesionym z domu, tak ważnych w procesie kształtowania charakteru młodego człowieka. Dostrzega się też różnorodność zainteresowań przyszłego oficera, zamiłowania literackie i sportowe wpływające na jego wszechstronny rozwój i otwarty umysł.

Książkę Jarosława Wróblewskiego warto przeczytać, ponieważ daje okazję do poznania realiów minionego wieku i wskazania młodemu pokoleniu właściwej postawy wobec kraju ojczystego, gdy generacja wojenna odchodzi już z tego świata.



ZJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


piątek, 10 lutego 2017

Brama piekieł - Bill Schutt, J.R. Finch - recenzja

Rok 1944. Trwa II wojna światowa. Amerykańscy wojskowi natrafiają w brazylijskiej dżungli na porzuconą japońską łódź podwodną. Wysłany oddział komandosów znika bez śladu. Sprawa zaczyna być coraz poważniejsza. Do akcji wkracza kapitan J.R. MacCready. Dokonuje on niesamowitego odkrycia w negatywnym tego słowa znaczeniu. W tajnej bazie naziści pracują nad nieznaną dotąd bronią biologiczną, jednak to nie jedyne zagrożenie. Z badaniami wiąże się również dzika przyroda, która okazuje się być bardziej śmiercionośna, niż ktokolwiek sobie wyobrażał...

Uważam, że okładka tej książki idealnie obrazuje jej klimat. To, co dzieje się na kartach tej powieści, mrozi krew w żyłach. Sam fakt wszechobecnej wojny jest straszny, a co dopiero, gdy stajemy oko w oko z pracami nad najgroźniejszą bronią biologiczną, jaką zdołał do tej pory pozyskać człowiek. Matka Natura obdarzyła niektóre stworzenia bardzo specyficznymi cechami, zdolnościami obronnymi, sposobami przeżycia, ale ingerencja człowieka i wykorzystywanie tego dla własnych korzyści kosztem innych, nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Śmierć, jaką zadają tutaj stworzenia za pomocą nieznanej substancji i w zamiarze nazistów śmierć, jaką mieli ponieść ich przeciwnicy, jest przerażająca, okrutna i z pewnością niebywale bolesna. Aż ciarki przechodzą człowieka, gdy o tym czyta.

Nie tylko zabójcza substancja może wywołać w czytelniku niepokój. Oprócz tych pozytywnych bohaterów poznacie tutaj i takich, których z pewnością nie chcielibyście spotkać w rzeczywistości. Już samo to, że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować tak potworny los, powinno niepokoić. Każdy wie, że wśród niemieckich żołnierzy nie brakowało wówczas zwyrodnialców, sadystów i ludzi o bardzo skomplikowanej psychice. W tej powieści również jest jeden z nich. Przerażał mnie od samego początku, a najbardziej, gdy już w zasadzie dokonywał żywota. Dlaczego? Przekonacie się o tym czytając "Bramę piekieł".

Kiedy wspominam tę książkę, widzę dżunglę spowitą mgłą, tajemniczą jaskinię, a gdy zapada zmrok można wyczuć obecność czegoś, co wzbudza ogromny lęk. Zdecydowanie ta powieść ma klimat. Jest to jak najbardziej na plus. Inną jej zaletą jest, oczywiście, fabuła, która niesamowicie wciąga. W końcu każdy chce się dowiedzieć czegoś więcej o tajemniczej śmierci, której zwiastunem jest kwiatowy zapach...

"Brama piekieł"
to jeden z lepszych thrillerów jakie ostatnio przeczytałam. Przeraża, zaskakuje, mrozi krew w żyłach. Jest bardzo klimatyczny. Ukazuje potęgę natury. To książka, która spodoba się fanom gatunku. Uważam, że przypadnie do gustu także tym, którzy lubią ciekawe historie nawiązujące do tematu II wojny światowej w kwestii broni biologicznej. Nie polecam natomiast osobom, które mają ochotę na coś lekkiego i przyjemnego. Raczej nie jest to dobra lektura dla czytelników wrażliwych na opisy samoistnego rozlewu krwi, robactwa i tym podobnych. Wszystkich innych, którzy chcą przeczytać coś dobrego, zachęcam do lektury.


Merry


Książka wydana przez


czwartek, 9 lutego 2017

Gorzki dar - Grażyna Zielińska - recenzja

Grażyna Zielińska jest pisarką i poetką. Uwielbia dalekie podróże. Jest osobą aktywną społecznie. Działa głównie na rzecz osób niepełnosprawnych. Prywatnie żona, matka oraz babcia.

Główną bohaterką książki jest kobieta, która dowiaduje się, że cierpi na stwardnienie rozsiane. Gdy spada na nią ta diagnoza, wpada w depresję. Jednak udaje się jej z niej otrząsnąć. Obiecuje sobie, że się nigdy nie podda. W książce jest opisana jej walka z chorobą. Stara się w miarę możliwości żyć normalnie. Ma dwójkę dzieci. Należy do osób aktywnych zawodowo. Osiąga w swoim życiu sukcesy. Jest szczęśliwa.

Książka zmusza do refleksji. Ludzie często są nieszczęśliwi. Przejmują się sprawami nieistotnymi. Dla wielu problemem jest fakt, że nie mogą sobie pozwolić na podróż do ciepłych krajów z powodów finansowych. Niektórzy marzą o tym, żeby pięknie wyglądać, ale nic w tym kierunku nie robią. Bohaterka stara się nam uświadomić, że nasz los zależy od nas. Jak ktoś chce coś zmienić, to musi po prostu to zrobić.

Kobieta jest zdania, że póki jest aktywna, to dobrze się czuje i rzuty SM nie są dla niej tak dotkliwe. Pracuje zawodowo, ponieważ nie chce, żeby rodzina musiała ją utrzymywać. Jest zdania, że wielu chorych nie chce pozostać aktywnych zawodowo, gdyż sądzą, że bliscy mają obowiązek ich utrzymywać z powodu nieszczęścia, jakim jest choroba.

Wierzy w Boga. Jest zdania, że wszystko, co się dzieje w jej życiu ma głębszy sens. Uważa, że choroba, która dla niej jest zupełnie niezrozumiała, ma jakiś cel, o którym wie tylko Bóg. Większość osób, którzy cierpią z powodu stwardnienia rozsianego albo z powodu raka czy z powodu innej choroby ma żal do Stwórcy. Niektórzy wierzą, że poprzez gorliwą modlitwę zdarzy się cud. Kobieta nie liczy na cud, mimo wszystko należy do osób bardzo religijnych. Często chodzi do kościoła. Lubi modlić się w większym gronie.

Kiedyś, mąż podwiózł ją do świątyni. Kobieta modliła się ze wszystkimi, pomimo że czuła się bardzo słabo. Miała problem, żeby podejść i przyjąć eucharystię. Cieszy się, że starczyło jej sił, aby dojść do ołtarza. Ciężko jej było wrócić do domu, ledwo trzymała się na nogach. Nikt nie chciał jej pomóc. Przechodnie sądzili, że jest po prostu pijana. Zauważa ją w końcu sąsiadka i poprosi jakiś ludzi, aby podwieźli ją pod sam dom. Kobieta dochodzi do wniosku, że to jej Anioł Stróż czuwa nad nią.

Zadaniem tej książki jest podnosić na duchu osoby chore przewlekle. Ta ciekawa historia myślę, że zachęci do refleksji każdego. Polecam szczególnie osobom chorym na stwardnienie rozsiane, ponieważ ta powieść jest adresowana w szczególny sposób do tych ludzi.

Książka nie zawiera zbyt wielu opisów choroby, ponieważ główna bohaterka stara się żyć w miarę normalnie. Nie skupia swojej uwagi na chorobie. Traktuje ją tylko i wyłącznie jak drobny element w jej codziennym życiu. „Gorzki Dar” to pouczająca lektura. Warto po nią sięgnąć w wolnej chwili.

Kasia, lat 18


Książa wydana przez Wydawnictwo