Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

sobota, 19 sierpnia 2017

Najlepsze lata naszego życia - Marek Hłasko - recenzja

Zbiór opowiadań Marka Hłaski, fragmentów "Wilka" i scenariusza filmowego ukazuje wczesny okres jego pisarstwa, czas dość naiwnych poszukiwań. Akcja młodzieńczych tekstów rozgrywa się w świecie tzw. zwykłych mieszkańców, a większość z nich to młodzi ludzie poszukujący swojego miejsca w życiu, wychowywani w trudnych czasach powojennych, często żyjący na bakier z prawem. Główni bohaterowie pragną zrozumienia i - przede wszystkim - miłości. 

Pojawia się piękna Wanda, dla której w jednym opowiadaniu głowę traci Marek, a w innym Stefan.

Książka zawiera też kilka króciutkich opowiadań (Poborowi, Opowiadanie o głupiej miłości), bez większej wartości, chyba tylko jako dowód różnorodnych poszukiwań młodego autora. Jest również próba scenariusza filmowego z sensacją i milicją w tle. Cały zbiór nie robi wielkiego wrażenia pod względem literackim, dlatego nic dziwnego, że Marek Hłasko schował te rzeczy do szuflady i nie myślał o ich publikowaniu.


ZJ



Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 16 sierpnia 2017

Był sobie pies - W. Bruce Cameron - recenzja

Książkę "Był sobie pies" bardzo szybko przeczytałam. Mocno urzekła mnie historia psa i jego chłopca, bo historię tę śledzimy z perspektywy psa. 

Zdanie, które mi zapadło w pamieć, to "psie" spostrzeżenie "Ludzie mogą robić tyle wspaniałych rzeczy, a często tylko siedzą i rozmawiają"

Jaką misje może mieć pies na ziemi? Z tytułowym bohaterem na pewno się tego dowiemy.

Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika czworonożnego najwierniejszego przyjaciela człowieka, i dla tych którzy jeszcze tego nie wiedzą, by po lekturze tej książki się o tym przekonali.

Jedyny minus tej książki, to taki, że nie bardzo można czytać jej w miejscach publicznych - w autobusie, tramwaju itp., ludzie dziwnie się patrzą jak człowiek zalewa się łzami nad książką. Bo właśnie, momentów wzruszających tutaj nie brakuje. I uwaga, w filmie sporo zmieniono, więc koniecznie polecam książkę!



MJ



Książka wydana przez Wydawnictwo Kobiece

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Zakonnice odchodzą po ciuchu - Marta Abramowicz - recenzja

Marta Abramowicz jest dziennikarką, badaczką, psycholożką. Napisała wiele artykułów, jak i trochę poważniejszych tekstów, w tym kilka książek.

„Zakonnice odchodzą po ciuchu” to reportaż, w którym znajdziecie odpowiedzi na wiele nurtujących pytań. Jak jest w zakonie? Jak życie zakonne widzą byłe zakonnice? Czy łatwo jest tak po prostu odejść?

Autorka na pierwszych stronach opisuje nam, jak ciężko jest znaleźć byłe siostry zakonne. Pani Abramowicz zaznacza, że część znajomi do których pisała, bez wahania potrafiliby podać kontakt do byłego księdza. Byłe zakonnice, to już trudniejszy temat. Nawet jeśli ktoś takową zna, to nie ma do niej kontaktu; bo się urwał, bo wyjechała za granicę i słuch o niej zaginął.

Po wielu staraniach autorce udaje się odnaleźć byłe siostry. W swojej książce przedstawia sześć historii, siedmiu sióstr zakonnych. Najpierw poznajemy życie w zakonie, następnie poza nim. Poznajemy rozterki sióstr, ich problemy, powód wystąpienia z zakonu. Co ciekawe po wystąpieniu, większość z nich nie uczęszcza już nawet na niedzielną Eucharystię. Ale to nie oznacza, że nie wierzą. Teraz wierzą na swój sposób. Starają się być dobre. Pomagają, angażują się w wiele dzieł charytatywnych. Jak same mówią - poza klasztornymi murami jest to o wiele łatwiejsze...

W drugiej części książki, poznajemy zakonników, którzy wiedzą, że zakon męski i żeński, to totalnie „dwa różne światy”. Dowiadujemy się też, że za granicą życie zakonnicy – kobiety wygląda o wiele inaczej. Jest ono bardziej „ludzkie”. Obowiązują inne zasady, prawa..

Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko. Jest napisana bardzo przystępnym językiem. Myślę, że przeznaczona jest ona dla wszystkich interesujących się tematem Boga, wiary, zakonów. Naprawdę warto poznać historie przedstawione przez autorkę.


Weronika, 18 lat



Książka wydana przez Wydawnictwo Krytyka Polityczna

czwartek, 10 sierpnia 2017

Mroczna arena - Mario Puzo - recenzja

Mario Puzo - amerykański pisarz urodzony 15 lipca 1920 r. Najsłynniejsza jego książka to „Ojciec Chrzestny”, która została zekranizowana w 1972 r. i otrzymała 3 Oskary. Pisarz zmarł 2 lipca 1999 r.

„Mroczna Arena” nie należy do mojego ulubionego gatunku książek, ale uważam, że trzeba ją przeczytać. Na początku czytania odczuwałam totalny chaos w tej historii, kilka razy musiałam cofać się do pierwszej strony, żeby od nowa zagłębić się w tę historię w stu procentowym zrozumieniem.

Akcja książki rozgrywa się w powojennych Niemczech na przełomie lat 1945 i 1946 r. Głównym bohaterem książki jest Wolter Mosca, młody Amerykanin, który po 3 latach przebywania na froncie wraca do swojego rodzinnego domu. Mężczyzna od samego początku wzbudzał we mnie niechęć, czułam, że jest taką osobą, która nie docenia tego, co ma. Wrócił do domu do matki, której tęsknota i miłość do syna zakryły normalne życie, do brata który z chłopca musiał stać się mężczyzną, żeby stać się głową rodziny, i do narzeczonej, która z nerwów o utratę miłości wsłuchiwała się w komunikaty radiowe o sytuacji na froncie. Wolter nie czuje miłości ani więzi z tymi ludźmi. Nie umie się cieszyć z tego co ma i z tego, jak wiele znaczy dla tych ludzi. Zrywa zaręczyny i po kłótni z najbliższymi wraca tam skąd przyjechał. Znajduje pracę w cywilnej administracji sił okupacyjnych w Bremie i odszukuje swoją kochankę Helle.

Czy ta kobieta jest w stanie go odmienić? Czy jest ona w stanie sprawić, że w tym człowieku obudzi się miłość?

Moi drodzy dla mnie ten człowiek z początku był zwykłym draniem i mężczyzną, którego nie obchodzi cały świat, tylko własne zachcianki i potrzeby. Później zdałam sobie sprawę, że Mosca nie miał wcale takiego łatwego życia. Zatracił poczucie rzeczywistości. Nie jest łatwo zachować człowieczeństwo wobec piekła powojennej codzienności: brak jedzenia, wykorzystywanie seksualne młodych kobiet, żebrzące dzieci, życie wśród ruin, gdzie kiedyś było miasto. Ja jestem w stanie go usprawiedliwić. Nikt z nas nie wie jak, by się zachował w takiej sytuacji.

Lektura warta przeczytania, nienależąca do najłatwiejszych.



Ducky, lat 17




Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 9 sierpnia 2017

Moje serce należy do ciebie - Alessio Puleo - recenzja

Od jakiegoś czasu już, pragnęłam sięgnąć po książkę pt. „Moje serce należy do ciebie” jednak jakoś nie miałam ku temu okazji. Ostatnio los się do mnie uśmiechnął i udało mi się kupić ją na wyprzedaży w mojej ulubionej księgarni. Zaraz po powrocie do domu zabrałam się za lekturę.

„Moje serce należy do ciebie” napisał Alessio Puleo, jednakże nigdzie nie znalazłam żadnych szczegółowych informacji na jego temat. Na okładce, odnajdujemy jedynie informację, że przedmowę do książki napisał popularny autor Federico Moccia („Trzy metry nad niebem”; „Tylko ty”)


„Moje serce należy do ciebie” to typowa powieść dla młodzieży.

Ylenia to osiemnastolatka, która urodziła się z wadą serca. Jej stan pogarsza się, więc razem z rodziną z dnia na dzień przeprowadza się do Włoch, gdzie ma większą szansę na przeszczep. W Kolumbii pozostawia swoich znajomych, przyjaciół i swojego ukochanego chłopaka (jak się później okazuje, chłopaka który zdradzał ją z jej najlepszą przyjaciółką). W nowej szkole poznaje swojego rówieśnika, nieco szalonego Alexa. Nastolatki świetnie się ze sobą dogadują, spędzają razem mnóstwo czasu, jednak boją wyznać się swoje uczucia. Doprowadza to do tego, że Alex zaczyna umawiać się z innymi dziewczynami i staje się… Jedną z tych dziewczyn jest Virginia – przyjaciółka Yleni. Kiedy wszystko wychodzi na jaw Ylenia ma dość. Stan dziewczyny nagle się pogarsza. Trafia do szpitala, walczy o każdy oddech.

Czy Ylenia wybaczy Alexowi? Czy nie jest za późno? Czy znajdzie się serce dla Yleni? Czy dziewczyna przeżyje?

Zaletą tej książki na pewno jest trudny temat podjęty przez autora. Chodzi tu o oddawanie i przeszczepy narządów.

Jednak cała powieść jest dość słaba. Ojciec z dnia na dzień mówi rodzinie, że przeprowadzają się na drugi koniec świata, nie wyjaśniając dlaczego (na początku tylko on wie, że serce córki trzeba przeszczepić). Rodzina trochę protestuje, jednak w ciągu dwóch dni pakuje posłusznie walizki. Wylatują… Jak dla mnie bardzo naciągane i bardzo mało realne.

We Włoszech ojciec idzie do domu sąsiadów. Okazuje się, że mieszka tam osiemnastoletnia dziewczyna. Od razu mówi nowej sąsiadce, że pewnie zaprzyjaźni się z jego córką, bo są w tym samym wieku. I nagle po dwóch dniach sąsiadka – Virginia – w domu naszych bohaterów traktowana jest jak członek rodziny, bo wszyscy od razu tak ją pokochali… Jak dla mnie – bardzo sztuczne.

Ylenia mimo tego, że kocha Alexa i że on próbuje wyznać jej miłość, odrzuca go, nie podając powodu (chłopak nie wie o jej chorobie). Jak dla mnie jest to dość dziecinne zachowanie.

A Alex? Od początku nie wzbudzał mojej sympatii. Był „nieogarnięty” , zakręcony, szalony w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, język jest bardzo łatwy, ale przy tym dialogi są bardzo płytkie. Autor wprowadza jakieś dziwne poboczne wątki, które w rezultacie nie zostają wyjaśnione. Przez pół książki niewiele się dzieje, pod koniec dzieje się za wiele i przez to nie wszystko zostaje wyjaśnione.

Autor miał dobry pomysł, jednak nie opisał historii w odpowiedni sposób. Bardzo dobry pomysł na zakończenie - bo było naprawdę ujmujące. Jednak autor opisał je płytko i krótko.

Myślę, że młodszym czytelnikom ta powieść mogłaby się spodobać. Ja oczekiwałam czegoś więcej. Niestety bardzo się rozczarowałam.


Weronika, 18 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo Muza

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Okrucieństwo - Scott Bergstrom - recenzja


Jestem świeżo po lekturze „Okrucieństwa”. Jak wrażenia? Hm... mam mieszane uczucia.

Książka ta to beletrystyczny debiut amerykańskiego podróżnika i fotografa Scotta Bergstroma.

Poznajemy Gwendolyn Bloom, córkę dyplomaty, zwykłą siedemnastolatkę. Dzięki licznym podróżom i przeprowadzką zna 5 języków i jest niezłą gimnastyczką, potrafi też dostosować się do różnych warunków. Nagle podczas europejskiej wyprawy jej ojciec znika beż śladu, a Gwen dowiaduję się, że nie był zwykłym dyplomatą, tylko agentem CIA. Oficjalne poszukiwania nie przynoszą rezultatów. Nastolatka postanawia podjąć własną misję poszukiwawczą, a ta wcale nie jest prosta. Prowadzi przez takie miasta jak Paryż, Berlin, Praga, do naprawdę niebezpiecznych osób. Przewijają się tutaj wątki takie jak mafia, narkotyki, handel bronią i żywym towarem. Gwen przechodzi prawdziwą przemianę z zwyczajnej nastolatki staje się bezwzględna i okrutna, jak gangsterzy, których tropi. By znaleźć ojca jest gotowa naprawdę zrobić wszystko.

Myślałam, że polubię główną bohaterkę, ale wraz z biegiem akcji coraz mniej mi się podobała, jej poglądy, zachowanie. Ogólnie mam wrażenie, że autor przesadził odwracając tak schemat. Młoda kobieta ba nastolatka bez doświadczenia ratuje ojca przechytrzając niejednego zbira. Na obwolucie książki pojawia się zdanie „Uważaj, Katniss nadchodzi Gwendolyn. Ta dziewczyna skopie ci tyłek!” O ile w przygody bohaterki „Igrzysk śmierci” można było uwierzyć, w końcu działy się w utopijnym fantastycznym świecie, tak Gwen w realnym świecie mnie nie przekonuję. Może nauczyła się samoobrony i jest w stanie pokonać dorosłego mężczyznę, ale paru? Bronią posługuję się tak po prostu?

Pomimo wszystko książkę czyta się szybko, jest dobrze napisana, akcja jest wciągająca. Jednak autor mnie nie przekonał do swojej bohaterki. Podobno trwają pracę nad dalszymi losami Gwen, może wtedy rozjaśnią się niewyjaśnione wątki?

Komu mogę polecić książkę? Czytelnikom lubiącym sensacje i akcje.



MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


niedziela, 6 sierpnia 2017

Wilk - Marek Hłasko - recenzja

Bardzo często, kiedy jakiś utwór ukazuje się wiele lat po śmierci autora, pojawiają się różnego typu pytania i wątpliwości: w jaki sposób i skąd ktoś go wydobył, dlaczego dopiero teraz..., czy tekst nie został przeredagowany lub nawet częściowo zmieniony? Podobnie jest w przypadku "Wilka".

Powieść przedstawia losy chłopca dorastającego na biednych ulicach przedwojennego Marymontu. Bohater marzy o sprawiedliwości społecznej, pragnie pomagać słabym, ubogim, skrzywdzonym przez bogatych - jak legendarni kowboje Dzikiego Zachodu. Jest to więc dość naiwna historia stworzona przez młodego pisarza wychowanego w okresie okupacji i na ruinach Warszawy, jak sam siebie określał, będącego produktem czasu wojny, głodu i terroru.

Nic dziwnego, że jego bohaterowie muszą być twardzi i bezwzględni, przecież walczą o przetrwanie, kradną i oszukują, aby zdobyć jedzenie i buty. Jednak nie są pozbawieni serca, umieją sobie pomagać, nie znoszą niesprawiedliwości, potrafią poświęcić się dla przyjaciela - mają swój honor.

Czytając "Wilka" możemy wyobrazić sobie uliczki dawnej Warszawy, swoisty koloryt miasta, relacje między mieszkańcami, ich oryginalny język i sposób bycia. Widać elementy charakterystyczne dla utworów Marka Hłaski: więzienie, samobójstwo, poczucie samotności i smutek. Pojawia się również walka robotników z kapitalistycznymi fabrykantami i pochwała komunizmu. Być może dlatego powieść nie ukazywała się wcześniej, nie pasuje bowiem do legendy pisarza emigrującego za żelazną kurtynę, starającego się o azyl na Zachodzie.




ZJ



Książka wydana przez Wydawnictwo